GWIAZDY I IDOLE
...Bogowie naszych czasów?
"Newton nie
żyje, Einstein nie żyje, a mnie także już
mdli...!"
Czy nazywają się
Einstein, Leonardo di Caprio, Julia Roberts czy Brad
Pitt, Backstreet Boys czy Lady Di, Elton John, Humphrey
Bogart czy też Muhamed Ali - każda epoka ma swoje
gwiazdy, a każda generacja swoich idoli. Nazwiska
ubóstwianych ludzi mogą się zmieniać, lecz liczba
tych rozmarzonych widzów przed ekranem telewizora lub
fanów oddychających tym samym powietrzem w salach
koncertowych i na stadionach jest zawsze taka sama - tak
jakby podziwianie kogoś było wrodzoną cechą gatunku
ludzkiego.
Bogaty, piękny, sławny
Podziwiamy
bogatych, pięknych, cieszących się powodzeniem i
sławą, a także Potężnych, Leonardów, Diany,
Clintonów i jak im tam. Ubóstwiamy ich. Składamy im
hołd na koncertach, ofiarujemy im pieniądze i nasz
wolny czas, by być blisko nich. Odbywamy pielgrzymkę na
występ Michaela Jacksona, mdlejemy na występach
Madonny, składamy wieńce na grobie Johna Lennona.
Kultura czy kult? Pytanie tylko po co właściwie to
wszystko?
Małe płotki
Przypuszczenie:
potajemnie każdy sam chciałby stanąć na scenie i
zbierać owacje albo przebiec swój dystans przed
milionami widzów na stadionie olimpijskim i
zwyciężyć. Chętnie też otrzymalibyśmy część
władzy, pieniędzy, blasku i sławy tych wielkich i
potężnych dla siebie - my, którzy jesteśmy tylko
małymi płotkami. I dlatego jeśli mnie osobiście nie
zostaje przekazana złota płyta na tle burzliwych
owacji, to przynajmniej włączam telewizor i odbieram
odrobinę tego blasku we własnym mieszkaniu... Przy tym
śnię swój własny egoistyczny sen: >To wszystko i
jeszcze duuuuuuuużo więcej uczyniłbym, gdybym był
królem Niemiec <
Lenistwo w narodzie
Zuchwała teza
brzmi: jesteśmy po prostu zbyt leniwi aby uczynić coś
z naszego życia i rozwinąć nasze zdolności. Jest
bowiem o wiele wygodniej postawić innych na piedestał,
niż siebie na nogi. Ale właśnie to się opłaca: kto
posiada własne cele i już się czegoś dorobił, kto z
siebie i ze swojego życia jest jako tako zadowolony, nie
musi podziwiać ani Gwyneth Paltrow, ani Toma Cruise'a,
ani Michaela Schumachera, którzy zresztą wykonują
tylko swój zawód.
Bruce
Willis dla wszystkich?
Postawienie siebie
na nogi nie oznacza, że musimy naśladować wyglądem i
zachowaniem ubóstwiane przez nas osoby, np. Sylwestra
Stallone'a lub Bruce'a Willisa, którzy w filmach ze
strzelbą w ręku i zarypiastymi powiedzonkami na ustach
zabijają wszystkich, którzy wchodzą im w paradę.
Co by było, gdybym
najpierw rozważył, jakie pragnę powziąć cele w moim
życiu? Jaki zawód do mnie pasuje, jak chcę mieszkać i
co chcę robić w wolnym czasie? Cele mogą dotyczyć
wspólnego mieszkania: Czy działam swoim
współmieszkańcom na nerwy? Czy żyję według zasady:
"Wszystko tylko dla mnie?" Czy też uczę się
być np. tolerancyjnym, szczerym i gotowym do pomocy?
Nie
szukajcie bożków ...
"Co mi daje
zafascynowanie bożkami naszych czasów?" pytają
młodzi ludzie na spotkaniu "Rozmowy o Bogu" w
Würzburgu. Co się za tym kryje? To jest tzw.
ego-zasada: wszystko dla mnie, płaszczyć się przed
wielkimi i rozdawać kopniaki maluczkim, aby jedni mieli
wszystko, a inni prawie nic.
Faktem jednak jest,
że ta zasada funkcjonuje tylko dlatego, że wielu zgadza
się z rolą słabszych i są na tyle głupi, że ich
jedynym celem życiowym jest naśladowanie potężnych.
Każdy ma więc wolny wybór - zdecydować się na
ego-zasadę albo na boską zasadę, np. "Co chcesz
aby tobie inni czynili, to uczyń im najpierw",
względnie: "Czego nie chcesz aby tobie czyniono,
tego nie czyń innym". To jest droga, która
niekoniecznie prowadzi do "Top Ten" lub na
stopnie podium, ale wiedzie do prawdziwej wspólnoty do
wolności, szczęścia, a ostatecznie do Boga.
"Dlatego" -
powiedział prawnik podczas rozmowy o Bogu - "nie
szukajcie idoli, nie szukajcie bogów, szukajcie siebie
samych i Boga w sobie".
Gwiezdny
raport:
Czy wiesz,
że...?
 |
Michael
Jackson - sprzedał 48
mln kopii swego albumu
"Thriller". Za wydanie albumu
"History" Jacksona firma
nagraniowa zapłaciła 70 mln marek.
Jedną
białą rękawiczkę Jacksona sprzedano
za 49 000 marek. |
| Michael
Schumacher - w wieku 28
lat jest jednym z najbogatszych
sportowców świata. W roku 1996 zawarł
dwuletnią umowę z Ferrari za ponad 98,6
mln marek, a w tym samym roku zarobił
105,6 mln marek. |
 |
 |
Madonna
- Madonna - "Chcę być tak
popularna jak Bóg" - sprzedała 100
mln płyt na całym świecie. Żadna inna
artystka nie sprzedała więcej.
W maju
1994 r. sprzedano u Christie w Londynie
gorset Madonny za "jedyne" 34
000 marek. |
| Elvis
- Rocznie przybywa do jego dawnego
miejsca zamieszkania Graceland ponad 700
000 turystów z całego świata. W dniu
17 sierpnia 1977 r. 75 000 opłakujących
go zwolenników chciało ujrzeć otwartą
trumnę Elvisa. W tym dniu sprzedano 20
mln płyt. Na całym świecie istnieje
ponad 48 000 imitatorów Elvisa, a w 1998
założono w USA "Pierwszy
Presleyowski Kościół Świętego
Elvisa". |
 |
 |
Claudia
Schiffer - bogata i
ładna. W roku 1993 podpisała
największą - ze wszystkich dotąd -
umowę z firmą kosmetyczną za 10,6 mln
marek. |
Demi
Moore - biorąc za film
22 mln marek jest jedną z najdroższych
aktorek świata. |
 |
|
Euroforia
Wielka
tęsknota ludzi za wspólnotą
1999 jest
rokiem euro: od początku stycznia na giełdach
niemieckich i europejskich wszystko notuje się w
euro.Wszyscy mówią o wielkiej wspólnocie i
jedności wszystkich narodów europejskich. Czy
kieruj emy się ku złotym czasom?
Niektóre wady
w tym systemie wskazują na to, że cele te
jednak nie są takie ofiarne, jak pragną to nam
udowodnić politycy - znawcy tej strategii:
Dopiero niedawno prasa opublikowała skandale w
związku z korupcją i osobistym bogaceniem się
niektórych członków komisji Unii Europejskiej:
?Urzędnicy Komisji Unii Europejskiej
systematycznie rozbudowują i będą
rozbudowywać swoją władzę n awet gdy Europa
zostanie zrujnowana? (Focus 5/99).
Międzynarodowe firmy i banki cieszą się: nie
ma granic, nie ma cła, mniej biurokratycznego
zachodu. Wielcy czynią to, o czym mały
człowiek może tylko śnić: zarabiają ogromne
pieniądze. Z jednej strony niebywałe rekordowe
zyski, a z drugie j rosnąca rzesza bezrobotnych.
Przepaść między biednymi a bogatymi coraz
bardziej się rozwiera.
Jedność z jednymi odgradza od drugich:Imigranci
spoza granic Europy nie są pożądani.Uchodźcy
ze znajdującej się w wielkim kryzysie Albanii
uciekający do południowych Włoch zostali po
prostu wysłani z powrotem do kraju.
Niebiańskie
stosunki?
Prawdziwa
wspólnota tworzy się z tęsknoty człowieka za
przyjaźnią, zrozumieniem i pokojowym
współżyciem - ostatecznie z tęsknoty za
?niebiańskimi stosunkami na tej Ziemi. Czy
Europa jest odpowiedzią na to pytanie?
Wspólnota jest wewnętrzną wartością, której
nie można wymusić szczególnie zewnęskimi
stosunkami? na tej Ziemi. Czy
Prawdziwa
wzajemność i prawdziwa wspólnota mają swoje
początki, jak wiele innych spraw, w tym, co
najmniejsze - mianowicie w każdym z nas z
osobna. Ważne jest ostatecznie to, jak ja
współżyję z ludźm i naokoło. Czy jestem
miły dla tych,którzy i tak są moimi
przyjaciółmi, czy jestem gotowy rozwinąć
szacunek i przyjaźń w stosunku do wszystkich
ludzi? To, co wyrasta z takiej zasadniczej
postawy jest faktycznie ?niebem na ziemi, które
chrześcijaństwo pr óbuje od 2000 lat modlitwą
?Ojcze Nasz sprowadzić na ziemię: ?Przyjdź
Królestwo Twoje... Jak w niebie tak i na ziemi.
W ciągu tych 2000 lat zabrakło niestety
jednego: czynu. Bowiem Królestwo Boże nie spada
na ziemię tak sobie z nieba, lecz powstaje tam ,
gdzie ludzie czynią wolę niebem
Jak można
sobie wyobrazić Naród Boży, prawdziwą
wspólnotę ludzi w Jego duchu? Pewnie nie jest
nudna, gdyż oni nie prowadzą pustelniczego
żywotu i nie śpiewają też od rana do wieczora
?Alleluja. W nar odzie Boga jeden jest dla
drugiego, a każdy wnosi do wspólnoty swoje
zdolności. To twórcze działanie. Ci sami
ludzie potrafią się też cieszyć, śmiać,
świętować, mają przyjaciół i żyją w
pokoju z przyrodąAlleluja?.
|
| Być miłym czy
głupim? Zawsze miałem swój
własny rozum i już jako dziecko potrafiłem
godzinami zajmować się samym sobą. Jednak w
kontaktach z innymi byłem niepewny.Czy oni mnie
lubią? To było moją główną troską, a
byłem dość zamknię ty w sobie, skurczony i
nienaturalny. Nic nie mogłem począć z innymi,
a oni - ze mną.
Sprzysiężenie?
Gdy już
myślałem, że cały świat sprzysiągł się
przeciwko mnie, zapytałem się siebie pewnego
razu: "Co ja właściwie myślę o
innych?"- Wówczas zauważyłem, że wielu
ludzi poniżam w myślach stawiaj ąc się ponad
nimi. Może oni zauważają, że tak o nich
myślę? Może jestem dla nich niesympatyczny,
ponieważ czują, że i ja ich niezbyt lubię?
Spróbuję teraz żyć w ten sposób: nie
myśleć zbyt wiele na temat innych i dostrzec
pozytywne strony każdego człowie ka. A sobie
uświadomię jakie ja mam właściwie zdolności,
talenty i dobre strony. Dzięki temu dużo
łatwiej o kontakt z tym drugim i - o dziwo -
zawiera się przyjaźń.
Tak, moi
drodzy, przyjaciół nie zdobywa się w
supermarkecie, ani w Internecie, ani nawet przez
e-mail, nawet za walizkę pełną euro. Tylko
jedno pomaga: sam jestem dobrym przyjacielem i
przyznaję się do moich przyjaciół, nawet gdy
mają pryszcze na nosie!
|
PRAWDZIWA
SATYRA REWOLUCYJNA
Naprawdę
zwierzęce:
EURO
jest tu dla Ciebie!!! Żegnaj nudo: Teraz
pojawiają się zwierzęce instynkty. Kto chce
górować, ten pakuje swoje pieniądze w papiery
wartościowe! To sprawia uciechę i napięcie
podczas wzlotów i upadków na giełdzie!
Najlepsze jest to, że możesz dokładnie tyle
samo wygrać co przegrać! Pikanterii dodają
krachy na giełdach w Południowej Azji lub
Ameryce. Teraz nareszcie możesz się poudzielać
w rozmowie o giełdzie wśród swoich!
Czy nie
chciałeś nigdy otworzyć budki z frytkami w
Portugalii? Dzięki euro jest to nareszcie
możliwe!
Dobra
wiadomość dla tych,którzy spali na matematyce:
Dzięki euro możesz szybko porównać, gdzie
coś jest korzystniejsze do nabycia - bez
skomplikowanego przeliczania.
Wreszcie i ty
zrozumiesz czy płyta CD zespołu ?Modern Talking
jest tańsza w Sztokholmie czy w Castrop-Rauxel
(miasto w Zagł. Ruhry - tłum.) lub, że
podkoszulka w Palma de Mallorca jest droższa
niż Modern Talking?
Kupa forsy na
każde szaleństwo zakupowe. Wszyscy przyjaciele
będą Ci zazdrościć!
My troszczymy
się o Twoją przyszłość!
Dlatego daj
nam Twoje pieniądze - a my Ci dołożymy!
Sponsorowane
przez bank Bogaty&Piękny.
Bowiem Twoje
pieniądze wiele dla nas znaczą
|
Kli-Kla-Klamoty
"Poranny
horror ubraniowy"
Codziennie
rano to samo pytanie: W co mam się ubrać?
Łatwo ma ten,kto ma w szafie tylko jedną parę
jako tako czystych spodni i jeden sweter - ten
nie doznaje mąk niełatwego wyboru. Dziś na
przykład: Te c zarne spodnie z koszulą i
kamizelką? Za grzecznie. Dlaczego nie mam w
pogotowiu modnych ciuchów? Kram z lat 70-tych
lub coś starego, prawie postrzępionego? Okey,
wezmę krótki kaftanik z futrzanym kołnierzem.
Doskonale. Ale za krótki. Co zrobić z tymi tłu
stymi udami? A więc jednak lepiej żółte
dżinsy! Są swobodne, dowcipne, nie każdy ma
takie. Ale wyglądają nieco jak spodenki
dziecięce. To może to samo, co wczoraj: czarne
spodnie, czarny sweter, w tym ubiorze nie ma nic
niestosownego.
Wieczorem to
samo: Kino a potem balanga
- w co się ubrać? Odlotowo czy swobodnie?
Praktycznie, wytwornie, w zwariowany sposób? Kto
będzie z nami, kogo spotkam, jakie on będzie
miał zdanie o mnie? To wszystko chcę
uwzględnić, bo "jak cię widzą tak cię
piszą". Problem ubioru jest więc bardzo
zajmujący. Tkwi bowiem w pytaniu "W co się
mam ubrać?" cały szereg pytań pędzących
błyskawicznie przez nasz mózg. Pewnie często
chodzi tu o praktyczne rozważania - jak si ę
ubrać do teatru a jak do pracy - ale często
rozważa się, co pewni ludzie będą uważać za
dobre, a co nie. Czy demonstruję mały teatrzyk
w nadziei otrzymania oklasków za dobre kostiumy?
Z własną osobowością lub charakterem nie ma
to oczywiście nic wspóln ego.
Wszystko
jedno?
Na szczęście
nie zawsze sobie to tak komplikujemy. Niekiedy
rankiem mamy po prostu to pewne uczucie ?Dziś
ubieram się na żółto, wkładam żółte
spodnie i czuję się po prostu dobrze -
obojętnie, co kto myśl i. A takie dni
przebiegają najczęściej optymalnie gdyż
właśnie nie jest obojętne, co mam na sobie.
Kiedy czuję się dobrze w swoich ciuchach,
wówczas zaoszczędzam sobie takich
powtarzających się myśli jak głupio
wyglądam, a jak wspaniale inni są ubrani. Je
stem wtedy pewniejsza siebie, zadowolona, a w
szkole lub w pracy bardziej skoncentrowana i
wszystko dobrze mi się układa. Warto więc
uzyskać jasność, co mnie się dziś podoba,
niezależnie od zdań innych. Od czasu do czasu
opłaca się mała inwestycja we wła sną
garderobę, nawet jeśli mam mało pieniędzy. Za
to zaoszczędzam na czekoladzie przeciw
frustracji, pocieszających frytkach i
dziś-sobie-na-coś-pozwolę-CD. Na dłuższą
metę to się zwróci...
I jeszcze
coś: czy już stwierdziliście, że ubrania nie
tylko sprawiają, że jest się kimś, ale mają
wpływ na myśli, zachowanie, gestykulację i
samopoczucie w ciągu całego dnia? Eksperyment w
tym zakre sie jest ciekawą sprawą: jak czuję
się w moich starych dżinsach, a jak w bardziej
wytwornym ubraniu? Jak siedzę przy stole kiedy
mam na sobie coś delikatnego, a jakie prostackie
jest zachowanie gdy jadam śniadanie w piżamie?
Interesujące są także następu jące sytuacje:
w tenisówkach i luzackich dżinsach
"fajowe" powiedzonka łatwiej
wypływają z ust, a moja tendencja nagadania
drugiemu jest ogromna. A gdy chodzę wyłącznie
w takich ubraniach jak inni oraz kieruję się
tym ci modne, wówczas przyjmu ję także
mniemania i poglądy masy zamiast wyrobić sobie
własne zdanie.
Tak, jak
myślę, tak się ubieram - i na odwrót - to, co
zewnętrzne, ma wpływ na myśli, samopoczucie i
zachowanie. Nie wierzysz w to? Wypróbuj!
Logiczne, że
wytworne spodnie nie sprawią przez jedną noc,
że staniemy się szlachetnym człowiekiem o
silnym charakterze, ale mogą pomóc i obudzić
to, co w nas szlachetne i silny charakter -
wydobyć to na wierzch musimy już sami. |
Wyłącznie
dla Rewolucjonisty:
Wywiad
z autorem książki Christianem Sailerem
Z ochrony
przyrody do proroctwa Adwokat dr Christian
Sailer stał się znany szerszej publiczności w
latach 80 w procesach o wielkie państwowe
przedsięwzięcia: występował w imieniu
organizacji ochrony przyrody Greenpeace w
rozprawach przeciw u rządzeniom do obróbki
materiałów radioaktywnych w Wackerdorf,
walczył, jako oskarżyciel po stronie
gospodarstw ekologicznych, o więcej
bezpieczeństwa przy korzystaniu z energii
jądrowej i bronił kilku poszkodowanych gmin w
sporze wokół planowanego lotnis ka Monachium
II.
Obecnie Sailer
wzbudził sensację swoją niedawno wydrukowaną
książką: "Knowanie Żmii a działanie
gołębicy - Proroctwo Boże na przełomie
czasu". "Rewolucjonista" ma
okazję aby się o to zahaczyć:
Rewolucjonista:
Panie Sailer, dawniej walczył Pan aktywnie w
obronie przyrody, dzisiaj pisze Pan na temat
"Proroctwo Boże na przełomie czasu".
Renomowany, krytyczny adwo kat wierzy w proroctwo
- czy nie jest to nieco osobliwe?
Dr
Sailer: Całe życie jest
pełne przygód - szczególnie wtedy, gdy chodzi
o znalezienie prawdy i sensu życia. Z zawodu, a
także jako zwykły człowiek nie od razu wierzę
we wszystko, co mi się opowiada. Ale wiele
zajmowałem si ę zagadnieniami filozoficznymi i
ezoterycznymi oraz możliwością nawiązywania
kontaktu ludzi z duchowym światem. W tej sprawie
doszedłem do wniosku, że taka komunikacja
faktycznie się odbywa. I jeśli wierzę w to,
że Bóg dziś przemawia przez proroka - w ty m
przypadku przez kobietę, a więc prorokinię - to jest dla mnie
oczywiste aby to rozpowszechnić.
Rewolucjonista:
O prorokach słyszy się tu i ówdzie. Skąd ma
Pan pewność, że to prawdziwe proroctwo?
Dr
Sailer: Decyduje o tym
zawartość proroctwa i sposób, w jaki jest
przekazane przez prorokinię: wypowiedzi
dotyczące wielkich problemów ludzkości - sens
naszego ziemskiego życia, życia po śmierci,
kim lub czym jest Bóg - s ą same w sobie
logiczne. Prorokini to nie medium w transie,
otrzymując wewnętrzne słowo wypowiada je w
stanie pełnej świadomości. Prowadzi ona życie
skromnej służki Bożej, której wierzy się w
to, co ona mówi.
Rewolucjonista:
Dlaczego Bóg przemawia akurat teraz przez
proroka?
Dr
Sailer: Kto zajmuje się
fenomenem proroctwa Bożego ten wie, że
proroctwo istniało we wszystkich czasach -
szczególnie wtedy, kiedy szykował się przełom
czasu. Tak też jest obecnie; każdy czujny
współczesny człowiek rozpo znaje, że nasza
cywilizacja przechodzi ciężki kryzys i że
sfera ekologiczna Ziemi ulegnie załamaniu. U
wielu ludzi rozbudziła się także świadomość
wielkiej zmiany, niejedni widzą przyczymę tego
w przejściu z ery Ryby w erę Wodnika. Jeśli
Bóg istnieje i p rzemawia w szczególnych
sytuacjach przez usta prorocze do ludzkości
wówczas jest zrozumiałe, że czyni On to i
dziś.
Bóg chciałby
ludzkość rozbudzić. Poza tym dzieje się to,
co Jezus z Nazaretu zapowiedział 2000 lat temu:
"Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale
teraz nie zdołalibyście tego znieść. Kiedy
jednak przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was w
całą prawdę."
Rewolucjonista:
Tytuł książki jest tajemniczy: Kto jest
gołębicą, a kto żmiją?
Dr
Sailer: Gołębica jest
symbolem Ducha, a żmija symbolem przeciwnika
Boga.
Rewolucjonista:
Czy ktoś przyznający się do chrześcijaństwa
lub chcący nawet urzeczywistnić naukę Jezusa z
Nazaretu nie płynie w dzisiejszym czasie pod
prąd?
Dr
Sailer: Faktycznie takiemu
wieje wiatr w oczy, wiatr stworzony przez
Kościół, wiatr duchowej obojętności, która
kieruje zainteresowanie przede wszystkim
uciechami materialnego świata - przesuwając
pytanie o Boga i zaświa ty w sferę śmierci.
Rewolucjonista:
Jakie były dotychczas reakcje czytelników na
Pana książkę?
Dr
Sailer: Zadziwiająco
pozytywne, wielu opis dzisiejszego proroctwa
wydaje się bardzo zrozumiały a przytoczone w
tej książce wypowiedzi proroka bardzo
interesujące. Było oczywiście kilka
negatywnych sygnałów jak to zwykle bywa, kiedy
wypowiedzi nie pasują do aktualnych trendów.
Rewolucjonista
uważa, że książka jest
niesłychanie zajmująca! Dlaczego?
Autor napina
łuk życia Jezusa z Nazaretu, największego
rewolucjonisty wszystkich czasów, poprzez
prachrześcijańskie ruchy, mistyków i
heretyków aż do proroctwa Bożego obecnego
czasu - z wieloma wyciągami z oryginalnych
objawień obecnego czasu.
|
W
centrum zainteresowania:
O matkach, ojcach
i innych nieuniknionych przykrościach
Nasi
rodzice: dobre lub niedobre przykłady,
ciemiężyciele czy wsparcie, otulenie czy
więzienie, dawcy pieniędzy czy nie, przyjaciele
czy wrogowie? Żaden człowiek nie ma takiego
wpływu na nasze życie j ak rodzice. Oni
umożliwiają nam start w życie przekazując nam
nie tylko swoje geny, lecz także swe
wyobrażenia, mniemania, nastawienia, które albo
przyjmujemy, albo buntujemy się przeciwko nim.
Oni przyczynili się do naszego szczęśliwego
dzieciństwa lub są winowajcami naszego
nieszczęśliwego dzieciństwa. Nie możemy się
od nich uwolnić albo chcemy jak najszybciej
odejść. Czyż nie?
"Takim
nigdy nie chciałbym być"
Czasem jest to
po ptostu nie do wytrzymania: moja matka albo
ojciec tak mnie denerwują, że jestem
wściekły. Gotuje się we mnie kiedy tylko ich
widzę. Zabraniają mi połowy wszystkiego, co
mnie cieszy. Urządzają teatr gdy wracam
niepunktualnie do domu, uszczypliwie krytykują
mój ubiór i stale mają rację. I nagle ktoś
do mnie mówi: "Jesteś wyjątkowo podobny
do swojej matki!" "Nie" odpowiadam
"wykluczone!" i jestem o tym mo cno
przekonany: nie chcę być nigdy takim jak moi
rodzice! ...A po kilku latach stwierdzam
zażenowany, że zachowuję się podobnie: Jestem
wściekły, gdy muszę czekać pół godziny
dłużej niż to było umówione. Moim
przyjaciołom stale daję jakieś rady jak się m
ają ubrać i w ogóle wiem zawsze wszystko
lepiej. Tak, kto jest winny tego, że jestem taki
jaki jestem? Oczywiście moi rodzice, bo dzięki
komu taki się stałem? Czyż nie?
I ponownie
mogę powziąć decyzję: albo przez wiele lat
robić rodzicom zarzuty i mijać się ze swoim
życiem, albo zmienić to, co mi we mnie
przeszkadza biorąc swoje życie we własne
ręce. Efekt uboczny t ych starań: wyłania się
zrozumienie dla rodziców na skutek wysiłku i
pracy przy pozbywaniu się własnych błędów.
|
 |
| Moja matka
powiedziała: "Możesz używać życia ile
dusza zapragnie pod warunkiem, że będziesz się
przyzwoicie zachowywać". Czy widzisz w tym
jakąś logikę? |
| "Na pomoc,
moi rodzice są kołtunami"
Zadajemy
Gabrieli, prorokini dzisiejszych czasów, pytania
odnośnie powyższego tematu. Ona wyjaśnia nam:
"Gdybyście mogli porównać dzisiejszą
generację dobrobytu z dawniejszą generacją,
wtedy mielibyście w ięcej zrozumienia dla
waszych rodziców, ewentualnie dla dziadków.
Właśnie w czasach dziadków istniały ściśle
obowiązujące formy towarzyskie; to należało
zostawić, a tamto należało uczynić. Dzieci, a
także młodzież, miały na ogół mało
wolności osobistej. Powinny być posłuszne i
grzeczne, a więc pasujące.
Tymi moimi
słowami pragnę wzbudzić w Was wyrozumiałość
dla Waszych rodziców. Może nauczycie się
rozmów z młodzieżą i z Waszymi rodzicami.
Zrozumcie swoich rodziców. Wtedy będziecie
mogli pojąć i przeżyć dlaczego są tacy,
kiedy właśnie tak reagują. Szczere starania z
obu stron, szczególnie od Was, młodych, z
Waszym światem wyobrażeń, zniosłyby niejeden
z sądów o nich, jak, np.: >dziwaczny< i
>niekompetentny<. Pomogłoby to Wam
zobaczyć Was i W aszych rodziców jako tych,
którymi jesteście: starsze i młodsze
rodzeństwo wspólnie idące przez to ziemskie
życie, połączeni przez niejeden
pozytyw..."
Obszerniej na
ten temat można poczytać w bezpłatnej
broszurce "Młody człowiek i prorok".
Dalsze tematy: wybór zawodu, zabójczy sport,
kim lub czym jest Bóg?, "Sex, drugs and
Rock'n'Rol l" itp.
Można
zamówić pocztą lub przeczytać w Internecie.
|
Święta broń?
Kardynał
Meisner wyjaśnił na mszy, że "chwalącemu
Boga żołnierzowi" można "ze
spokojnym sumieniem udzielić odpowiedzialności
za życie i śmierć innych, ponieważ są oni
niejako ubezpiecze ni przez świętość
Boga". Dalej mówił: "W modlących
się rękach broń jest zabezpieczona przed
nadużyciem".
Cytat z
"Białego Konia" ("Das Weisse
Pferd")
- gazety dla
czujnych współobywateli.
(www.das-weisse-pferd.com)
Komentarzyk:
Jezus z Nazaretu powiedział: "Kto mieczem
wojuje ten od miecza ginie". Kto teraz ma
rację? Na kogo powoływał się kardynał? Chyba
nie na Jezusa z Nazaretu...
|
SKRZYNKA POCZTOWA
Do
Rewolucjonisty! Uważam, że Wasza
gazeta jest superacka, przede wszystkim styl,
jakiego używacie, i gratuluję wielu sprawozdań
z osobistych doświadczeń - zaprezentowanych w
ciekawy sposób. Miałabym jednak uwagę odnośn
ie tematów dotyczących Kościoła. Niektóre
relacje są szczerą prawdą kiedy lądują
wprost na biskupim stole, jednak jak mogą czuć
się ci przyznający się do Kościoła, ale nie
są poinformowani o jego machinacjach; być może
czują się bezpośrednio zaatakowani. Powinno
się lepiej wyjaśnić dlaczego w ogóle piszecie
na temat Kościoła.
Eva z Arnstein
Kochani
młodzi prachrześcijanie,
Wasza gazetka
jest orzeźwiająca, tryska dowcipem i jest lekka
w czytaniu.
Ale jest tu,
tzw. włos w zupie: dajcie Watykanowi spokój.
Słowami jak "inkwizycja" i
"chciwość na pieniądze" sami
ściągacie waszą delikatną gazetkę w dół.
Niech inni zajmują się speku lacjami
giełdowymi i skarbami Indian, nie obciążajcie
się tym sami. Już Biblia powiada: "Nie
sądźcie, abyście nie byli sądzeni".
Potraktujcie Waszą gazetkę jak balon z gorącym
powietrzem, który wznosi się coraz wyżej im
więcej zrzuci balastu.
Berndt Menzel,
Stuttgart
Komentarzyk:
Ujawnić
etykietowy szwindel!
Redakcja
"Duchowego Rewolucjonisty Chrystusa"
chciałaby wyjaśnić, że nie mamy nic przeciwko
ludziom chodzącym w niedzielę do kościoła i
wierzącym, że tam można znaleźć Boga. Nie
żywimy także ża dnych złych uczuć wobec
wierzących ludzi wewnątrz instytucji
kościelnej, którzy w swoim życiu starają się
urzeczywistnić naukę Jezusa z Nazaretu. Nie
mamy także nic przeciwko katolickim lub
ewangelickim instytucjom. Ale mamy coś przeciw,
jeśli oni powoł ują się na Jezusa Chrystusa,
mając z jego Prawdą mało albo i nic wspólnego
(grożenie wiecznym potępieniem, wyprawy
krzyżowe i palenie czarownic w średniowieczu,
prześladowanie ludzi myślących inaczej w
czasach obecnych, błogosławienie broni -
wszystko w imieniu Boga...) albo mieszają imię
Chrystusa z pogańskimi ceremoniami i kultami jak
ołtarz, Matka Boska, niepokalane poczęcie,
jajka wielkanocne, choinka.
Coraz więcej
ludzi, szczególnie młodych, odchodzi z
Kościoła. Wielu, kiedy słyszą słowo
"Chrystus", myśli o Kościele,
księżach i czyśćcu - a nie o rewolucjoniście
z Nazaretu, który powiedzi ał: "Wy sami
jesteście świątynią Boga". Dlatego
gazeta "Duchowy Rewolucjonista
Chrystus" postawiła sobie za cel
zrehabilitować Chrystusa i ujawnić oszustwo
kościelnych etykiet!
|
[Strona domowa][Archiwum]
C1998
Duchowy rewolucjonista Chrystus
URL: http://www.revo.org/indexpl.html
eMail: info@revo.org
|