|
Umarły doznaje stresu "Ratunek przez transplantację" tak brzmi nagłówek w Spiegel 15/1999. Potem pieśń pochwalna na cześć wysokiej sztuki transplantacji narządów. Gdy Wolfgangowi Reinitzowi wszczepia się jednocześnie serce, wątrobę i nerkę, "Stern" pisze o "szczytowym osiągnięciu medycyny". Kościoły aprobują oddawanie narządów jako akt miłości. (Kardynał Ratzinger), a "Frankfurter Rundschau" uważa "serce świni za nosiciela nadziei" gdyż dzięki technice genetycznej niedługo i zwierzęta staną się dawcami narządów. A celem wyznaczonym sobie przez chirurga z USA, Roberta White'a z Cleveland, jest przeszczep ludzkiej głowy. Serdeczne gratulacje! Jedno tylko pytanie: Czy oddawanie narządów to ofiarna miłość czy odmiana horroru? TRANSPLANTACJA NARZĄDÓW jest to przeniesienie zdrowych narządów jednego człowieka do drugiego. Na transplantację nadają się żywe narządy, w których trwa jeszcze przemiana materii. Martwe serce nie może być już przeszczepione. Medycyna stoi tu przed problemem, gdyż zabronione jest pobieranie narządów od żywych osób. By sprostać ogromnemu popytowi na narządy można zrobić tylko jedno: uznać żywego za umarłego - i już wolno dokonywać transplantacji. Nie jest to już nawet karalne, gdyż "śmierć następuje w momencie gdy fale mózgowe przestały przepływać". Już dzięki tej definicji "martwego" broni się tych 4000 transplantacji narządów, jakie są dokonywane tylko w Niemczech w ciągu roku. Ale "martwe" nie zawsze było "martwe". Jeszcze pod koniec lat 50-tych człowiek uznawany był za zmarłego gdy nie biło serce i nie istniała przemiana materii. W międzyczasie to się zmieniło: tzw. oznaką "martwości" jest obecnie śmierć mózgu - jak uczą się obecnie studenci medycyny. Jaka jest różnica? TRUP się rzuca "Zdarza się, że uznani na podstawie kryterium fal mózgowych za martwych wykazują gwałtowne ruchy wzbraniania się, gdy lekarz zbliża się ze skalpelem, aby dokonać pobrania narządu" donosi würzburgski medyk dr med. Rainer Graf. "Aby się nad tym długo nie zastanawiać lekarze nazywają taki objaw po prostu "Syndromem Łazarza" i pracują dalej. Krótko przed operacją pomiary wykazują zwiększony poziom adrenaliny, czyli hormonu stresowego - co jest niebywałe dla pozornie umarłego. Absurdem jest także, że przed wycięciem narządu robi się "trupowi" narkozę - dlaczego właściwie, skoro przecież jest nieżywy? Wniosek: Umarły wcale nie jest martwy!!! Tym samym transplantacja nie jest ograbieniem trupa, lecz ograbieniem człowieka - mówiąc ostro: to mord. Wiele przykładów świadczy o tym, że mózg takiego "martwego" człowieka nie wykazuje już aktywności, ale ciało np. może jeszcze urodzić dziecko lub nawet zupełnie odżyć - najczęściej jednak są one zatajane. WESOŁA ZGADYWANKA - "KIM JA JESTEM?" Można teraz argumentować, że ruchy kilku "mózgowo martwych" w porównaniu z tymi wieloma osobami, które dzięki narządom mogą żyć dłużej, nie są istotne. Jednak jaką przysługę robi się faktycznie choremu człowiekowi wszczepiając mu obcy narząd? "Nie wiedziałam już kim jestem" opisuje Amerykanka Claire Sylvia jakiś czas po wszczepieniu jej serca. Nagle bardzo polubiła picie piwa, ciągle ma ochotę na "Chicken Nuggets z papryką" którymi kiedyś się brzydziła, oraz określone słodycze. Twierdzi, że czuje się aktywniejsza, bardziej dynamiczna, pewniejsza siebie i bardziej wojownicza: "Pchasz się przez życie jak futbolista" zarzuca jej córka. Claire Sylvia często śni się nieznany młody mężczyzna, który nazywa się Tim. Skomplikowane dochodzenie (które w przypadku transplantacji jest zabronione) wykazało, że serce, które jej wszczepiono, pochodzi od młodego mężczyzny, który stracił życie w wypadku samochodowym. Ciągle jadł Chicken Nuggets, pił dużo piwa i był prawdziwym zuchwalcem. Na imię miał Tim. CZŁOWIEK - HOTEL DLA INNYCH DUSZ? Jeśli przejmuję od dawcy narządu takie mało znaczące rzeczy jak jedzenie słodyczy - to co jeszcze poza tym przejmuję? Czy mój charakter pozostaje taki jak wcześniej? W USA pewna grupa badaczy zajmuje się zmianami osobowymi po transplantacji. Dotknięci jednoczą się w grupach samopomocy. Wszyscy mówią to samo: ich rzeczywistość zmieniła się. "Myśl czy świadomość, że zagościła w nich druga istota jest tak zagrażająca własnej identyfikacji, że ich najczęstszymi reakcjami są wyparcie się i odrzucenie". PRZYKUTY ŁAŃCUCHEM DO SERCA... Skąd się bierze ta zmiana osobowości? Co niewidzialnego odbywa się przy zmianie osobowości? Prorokini Boga dla naszego czasu wyjaśnia: "Póki bije serce - także poprzez działanie aparatów - istnieje oddech, a więc życie. Oddech jest życiem, życie jest Bogiem. Gdy człowiek oddycha - jak bądź - wówczas dusza jest jeszcze uwiązana do swojego ciała. Gdy po wyjęciu narządu wyłącza się maszyny, wówczas dusza dawcy pozostaje przy swoim narządzie, przygotowanym do transplantacji. Po transplantacji dwie dusze tkwią w jednym ciele: jedna należąca do ciała, druga do transplantowanego narządu. Obie dusze chcą 'swego ciała'. To, co rozgrywa się niewidzialnie dla nas, może się różnić zależnie od tego, jakie programy aktywują się we wszczepionym narządzie, a jakie w ciele przyjmującym narząd. Każdy człowiek ma swoje programy życiowe. Jeśli programy otrzymanego narządu oddziałują na odbiorcę i odwrotnie, programy odbiorcy na duszę "wiszącą" na narządzie poprzedniego właściciela, to oboje nie odnajdą już swych programów życiowych. To oznacza, że ewentualnie obie dusze są przywiązane do łańcucha inkarnacyjnego."* Jeżeli teraz w najskrajniejszym przypadku jakiś biorca narządu popełni mord na skutek transplantowanych programów obcych - kto wtedy jest winny? Biorca? Martwy dawca? Lekarz? NIE ZE MNĄ! Istnieją
więc różne powody, z jakich człowiek - mimo apeli kościołów - nie chciałby
zostać dawcą/biorcą narządu: Dlatego wytnij dowód antydawcy narządu i noś zawsze przy sobie, aby w razie wypadku stan rzeczy był jasny! Najlepiej byłoby mieć kopię tego dowodu w domu. * z bezpłatnej broszury Prorok nr 14 Transplantacja głowy: dziesiątki razy wypróbowana na małpach. Na początku XXI wieku ma być praktykowana na ludziach. (Źródło: tz Monachium) |
|
Małe prawoznawstwo na marginesie: W Niemczech transplantacja może być dokonana tylko na podstawie pisemnego oświadczenia zainteresowanego albo jeśli jego krewni wyrażą zgodę - im oczywiście tak długo księża i lekarze wiercą dziurę w brzuchu aż tę zgodę uzyskają. |
|
Pewność na maginesie: Kto częściej gubi gdzieś swoją portmonetkę lub obawia się, że zgubi swój dowód osobisty, niech zrobi sobie tatuaż na brzuchu z napisem: "Nie jestem dawcą narządów". Mega-in! |
|
|
|
Wskazówka na marginesie: Uważać podczas urlopu w Austrii: tutaj obowiązuje zgłoszenie sprzeciwu. Kto nie figuruje w rejestrze sprzeciwów ani nie ma przy sobie legitymacji o zakazie pobierania narządów, od tego narządy - np. po wypadku samochodowym - można pobrać. |
|
|
|
Fakt na marginesie: W chińskich więzieniach uzgadnia się terminy egzekucji ze szpitalami. Gdy potrzebny staje się narząd wówczas skazany przypłaca to życiem. |
|
Heretyckie pytanie na marginesie: Co właściwie dzieje się podczas cielesnego zmartwychwstania, jak uczy tego Kościół katolicki? Czy wtedy zaczyna się walka o pobrane narządy? Głowy Kościoła zachowują na ten temat milczenie. |
|
|
|
Informacje na marginesie: Koszty transplantacji narządów:
Koszty następstw transplantacji ( tzn. lekarstw, dodatkowych operacji, pobytów w szpitalach,...) wynoszą jeszcze raz tyle. |
|
|
|
Kurs językowy na marginesie: "Diabolos" oznacza po grecku "wywracający wszystko dookoła". |
Z powrotem
do spisu treści
Z powrotem do archiwum
| URL:
http://www.revo.org eMail:info@revo.org (c)1997-2000 The Revo Error 500 - Internal server errorEin interner Fehler ist aufgetreten! |
||